Chciałam was przeprosić, że tak późno dodaje wpis, ale byłam w szpitalu...i nie bardzo mogłam...
A później odrabianie wszystkich zaległości ;-; To straszne!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Otuliła nas ciemność. Co chwile rozpraszana przez mknące gwiazdy. Nagle wszystko spowiła oślepiająca jasność. Zamknęłam oczy chcąc się przed nią ochronić.
Wszystko powróciło do normy. Stałyśmy na placu, przed pałacem. Główną siedzibą, z za razem domem królewskiej rodziny. Biały marmur świetnie komponował się z czarnymi dachami wież. Gotyckie okna nadawały stylu i klasy. Wielkie wrota były zamknięte, a po obydwu stronach stali żołnierze w lekkiej zbroi i niebieskiej pelerynie ze srebrnym herbem. Tarczą przez którą przeplatał się bluszcz i ustawiony na krzyż miecz. Dokładnie tak jak zapamiętałam. Rozejrzałam się jeszcze dookoła. Potężny marmurowy mur był dopasowany do ścian budowli. Wejście które otaczała krata było otwarte, ale też strzeżone. Odwróciłam głowę do Królowej Kalipso.
Pochwyciwszy mój wzrok uśmiechnęła się i ruszyłyśmy w stronę wejścia do pałacu. Gdy stanęłyśmy na przeciwko wrót, żołnierze uklękli na jedno kolano, a później otworzyli nam. Weszłyśmy do środka. Od razu pojawiła się przy nas służąca, skłoniła się i pochyliła głowę w wyrazie pokory.
-Niczego nam na razie nie trzeba, dziękuje Elaino.
-Dobrze, Pani.
Odeszła.
Trochę mnie to zaskoczyło.
Marya też kiedyś pracowała w pałacu, ale mówiła że tego nie znosi. Tego poniżania i pogardy jaką jej okazują możni.
Widocznie dużo się od tamtej pory zmieniło. Ale co poradzić w końcu to już dziewięć lat...
Westchnęłam w duchu.
Czy to możliwe żeby było lepiej?
Jeszcze raz na nią spojrzałam.
-Czy...-przerwałam bojąc się odpowiedzi- Czy oni żyją?
Od raz wiedziała o kim mówię. Spojrzała na mnie smutno.
-Nie dałam rady ich uratować- jej głos był pełen żalu i rozgoryczenia.
Schyliłam głowę, a jedna moja łza uciekła i potoczyła się po policzku.
Takiej odpowiedzi się bałam.
Poczułam ramię siostry, które mnie oplotło. Przytuliłam się do niej.
Kolejny powód do rozpaczy, kolejne rany, kolejne łzy...
Odsunęłam się od Maryi, otarłam łzy. Uśmiechnęłam się. Nie chciałam pokazywać mojej słabości. Nie teraz, gdy tylko zostanę sama będę mogła płakać ile dusza zapragnie.
Westchnęła, ona wiedziała. Zawsze wiedziała.
Ale nie chciała naciskać.
-Na pewno chcecie odpocząć, zobaczyć swoje komnaty- powiedziała jak gdyby nigdy nic.
Pokiwałyśmy głowami.
Kalipso weszła na schody. Po kilku skrętach w różne korytarze, doszłyśmy.
Wskazała na sąsiadujące ze sobą drzwi.
-Gdy będziecie czegoś potrzebować zawołajcie służące. Do zobaczenia na kolacji.
Skinęła nam głową i odeszła.
Popatrzyłam na siostrę.
Uśmiechnąwszy się do siebie weszłyśmy do osobnych komnat.
Pomieszczenie było pomalowane na piękny pacyficzny odcień błękitu. Srebrne zdobienia na białych meblach wyglądały przepięknie. Wielkie łoże z baldachimem, stało na środku. Komoda, jakaś duża szafa i toaletka.
Odkryłam, że mogę wyjść z mojego pokoju na balkon.
Podeszłam do szklanych drzwi i otworzyłam je.
Natychmiast uderzył we mnie ciepły podmuch.
Westchnęłam błogo.
Płytki zdobiące podłogę dawały przyjemne ciepło po nagrzaniu za dnia.
Zdjęłam buty.
Odstawiłam je w kąt i podeszłam do balustrady.
Moim oczom ukazał się wspaniały widok.
Rozciągające się aż po horyzont połacie lasu i pól. Kamienne i drewniane domy.
Wszystko wyglądało tak spokojnie, jak nigdy dotąd.
Zamknęłam oczy pozwalając myślom odpłynąć. Stracić kontakt ze światem.
Tak bardzo pragnęłam poczuć się choć przez chwilę bezpieczna. Ale próżne moje wysiłki. Nigdy nie doznałam czegoś takiego jak spokój.
Czerń strachu rozprzestrzeniała się w moim sercu każdego dnia, zbierając coraz większe plony, niszcząc moją psychikę.
Pogrążając mnie. Odizolowując. Stwarzając złudzenie ponurej bezradności.
Potrząsnęłam głową by odrzucić nieprzyjemne myśli.
To nie był sposób na lepsze samopoczucie.
To nie był sposób na nic.
Puste rozmyślania, bez sensu.
Nimi nic nie zmienię.
A właśnie na to przyszedł czas na zmiany.
Teraz ja miałam stać się kowalem swojego losu.
Wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, błędy, porażki i triumfy.
I to właśnie chciałam zrobić.
Teraz to tylko i wyłącznie moje życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz